W mediach społecznościowych krążą posty ze zrzutami ekranu rzekomo przedstawiającymi polskie agregaty prądotwórcze z pomocy UE wystawione na sprzedaż na ukraińskich portalach aukcyjnych. Autorzy takich wpisów sugerują, że pomoc humanitarna jest masowo sprzedawana, a narrację okraszają emocjonalnymi hasłami w rodzaju: „Banderowcy mają rozmach”.
To klasyczny przykład operacji dezinformacyjnej.
Fakty, a nie fejki
Jak podkreśla Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Polska przekazuje Ukrainie agregaty prądotwórcze i nagrzewnice, aby cywile mieli dostęp do prądu i ciepła podczas rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną. Jest to pomoc humanitarna, realizowana w ramach solidarności z państwem, które broni się przed agresją.
Za dystrybucję sprzętu odpowiada Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych, która precyzyjnie określa odbiorców każdej darowizny. Po przekazaniu sprzętu odbiorca ma jasno określone obowiązki:
• odebrać i chronić przekazany sprzęt,
• zapewnić jego transport,
• przekazać go ostatecznym użytkownikom.
Co istotne, niezgodne z przeznaczeniem użycie sprzętu może skutkować cofnięciem darowizny oraz żądaniem zwrotu agregatów lub ich równowartości. System kontroli istnieje i działa.
Skąd więc biorą się „aukcje”?
Narracje o masowej sprzedaży polskiej pomocy nie są poparte rzetelnymi dowodami. Zrzuty ekranu bez kontekstu, anonimowe konta i emocjonalny język to typowe narzędzia dezinformacji. Ich celem nie jest informowanie, lecz wywoływanie oburzenia i poczucia krzywdy.
Dlaczego trolle kłamią?
Według MSWiA autorzy takich przekazów celowo podszywają się pod „polskich patriotów”, by wzbudzić zaufanie i przekonać odbiorców, że:
„nie warto pomagać Ukrainie, bo nas okrada”.
To mechanizm dobrze znany z rosyjskich kampanii wpływu:
• skłócić społeczeństwa,
• podważyć zaufanie do instytucji państwa,
• osłabić poparcie dla pomocy Ukrainie,
• podzielić sojuszników.
"Pomoc Ukrainie nie jest naiwnością ani stratą - jest inwestycją w bezpieczeństwo i wolność, także naszą. Dezinformacja ma jeden cel: osłabić solidarność i zasiać wzajemną niechęć."
Dlatego warto zachować czujność, sprawdzać źródła i nie powielać przekazów, które grają na emocjach zamiast na faktach. W tej wojnie informacyjnej każdy udostępniony post ma znaczenie.









Napisz komentarz
Komentarze