Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 lutego 2026 02:42
Reklama

Na ratunek mokradłom

Polska straciła ponad 80 proc. wilgotnych obszarów.
  • Źródło: Echa Leśne 1/2023 / Lasy Państwowe
Na ratunek mokradłom

Źródło: Fot. Andrzej Stoiński - Echa Leśne 1/2023 / Lasy Państwowe

Niegdyś tereny podmokłe uważano za utrapienie i przez wieki intensywnie je osuszano. Z czasem tam, gdzie królowały torfowiska i bagna, pojawiły się rośliny uprawne. Od kilku lat ochrona wilgotnych obszarów jest jednym z priorytetów walki ze zmianą klimatu. Coraz częściej pada pytanie, co możemy zrobić, by uratować istniejące mokradła i odtworzyć te już zniszczone?

Melioracja i osuszanie wilgotnych obszarów nie jest XX-wiecznym pomysłem. W czasach cesarstwa rzymskiego budowano rowy, którymi płynęła z podmokłych terenów woda. W nowożytnych czasach na wręcz „przemysłową” skalę prace takie prowadzili Holendrzy, którzy wodę z torfowisk rowami spuszczali do rzek. Później, w XV wieku w tamtejszym krajobrazie pojawiły się tak charakterystyczne wiatraki, które przepompowywały wodę, utrzymując jej stały poziom. Do współczesnych czasów przetrwało ich około tysiąca, chociaż w szczytowym momencie pracowało ich ponad 10 tysięcy.

Z czasem holenderskie rozwiązania zaczęto stosować w innych krajach Europy. W dawnej Rzeczpospolitej prace melioracyjne przeprowadzali holenderscy osadnicy, najpierw na terenie Żuław, a później wzdłuż dolin największych rzek. Jednak najtrudniejsze czasy dla podmokłych terenów nastały w okresie PRL-u, kiedy każdy kawałek ziemi musiał być zagospodarowany. Do lat 90. XX wieku

Polska straciła ponad 80 proc. wilgotnych obszarów, a na całym świecie osuszono od 15 do 20 proc. torfowisk. Tylko u naszych zachodnich sąsiadów – w Niemczech, a także w Holandii – osuszono ponad 90 proc. torfowisk.

Obecnie mokradła, bagna, torfowiska, wilgotne łąki i lasy zajmują około 14 proc. powierzchni kraju. To oznacza, że mokradła rozlewają się na około 43 tys. km kw., z czego na torfowiska przypada ponad 12 tys. km kw.

Teren Polski cechują niekorzystne stosunki hydrologiczne. Wynika to z niewielkiej sumy opadów rocznych (średnio około 650 mm), dużego parowania terenowego (450 mm) i małego udziału dopływu rzecznego spoza granic kraju (13 proc.). Duży deficyt wody potęguje skromna sieć naturalnych wód powierzchniowych, czyli rzek, jezior, bagien. Stanowią one zaledwie 2,65 proc. powierzchni Polski. Równie niepozornie prezentuje się pojemność sztucznych zbiorników retencyjnych, gdyż wynosi zaledwie 6,5 proc. rocznego odpływu wód.

Roli mokradeł nie można sprowadzać „jedynie” do magazynowania wody, gdyż jest tam także zakumulowany węgiel. Osuszenie tych terenów nie tylko powoduje utratę naturalnych pochłaniaczy węgla, lecz także przyczynia się do uwolnienia już nagromadzonego tam dwutlenku węgla.

Każde inne, wszystkie ważne

Warto wyjaśnić, że nie każdy podmokły teren to mokradło lub torfowisko. Jednak łączy je jedno – bogactwo fauny i flory. Aż 40 proc. wszystkich gatunków zwierząt i roślin jest związane z podmokłymi terenami. Tam także licznie zlatują ptaki w czasie swoich wędrówek.

Wprawdzie torfowiska to nie typowe siedliska leśne, są jednak ważnym graczem w procesie powstrzymania zmiany klimatu. Stanowią ogromny magazyn węgla, hektar aktywnego torfowiska w ciągu roku wiąże z atmosfery około tony dwutlenku węgla. Osuszanie tych gleb prowadzi do szybkiego rozkładu materii organicznej, a przebiega on 10-krotnie szybciej od procesu akumulacji torfu. Jednym z produktów rozkładu torfu jest właśnie CO2, którego emisja wynosi od kilku do  kilkudziesięciu ton rocznie. Dwutlenek węgla to niejedyny gaz stamtąd uwalniany, z osuszanych torfowisk ulatniają się także związki azotu i metanu. Duże ilości nagromadzonych gazów związane są z bogactwem roślinności, która po obumarciu podlega procesowi torfienia.

Przy okazji warto wyjaśnić, że w zależności od żyzności podłoża i podatności na rozkład szczątków mają one charakter torfowisk wysokich (mszarów), przejściowych lub niskich (szuwarowych lub turzycowych). Innym rodzajem jest wiszar, czyli paprociowo-trzcinowe torfowisko źródliskowe (wiszące), położone na zboczu, silnie uwodnione dzięki utrzymywaniu wody przez torf i stałemu dopływowi ze źródła.

Największy obszar w polskich lasach zajmują olsy, czyli siedliska lasów bagiennych. Rosną na około 2,3 proc. powierzchni krajowych lasów, tym samym są najliczniej reprezentowaną grupą leśnych siedlisk bagiennych. Powstały pod wpływem wód stojących (stagnujących) i charakteryzują się małą zawartością tlenu. To właśnie olsy najczęściej zajmują podmokłe brzegi jezior lub zagłębienia terenu z utrudnionym odpływem wód.

Od żyzności podłoża zależy także skład gatunkowy występującej tam roślinności. W uboższych olsach torfowcowych znajdziemy mchy i torfowce przy współudziale turzyc, paproci oraz gatunków zielnych o umiarkowanych wymaganiach co do żyzności gleby. Natomiast w żyźniejszych siedliskach lasów bagiennych (olsy porzeczkowe) mchy i torfowce zanikają, natomiast w runie pojawiają się gatunki o większych wymaganiach, jak porzeczka czarna, kosaciec żółty, wiązówka błotna, knieć błotna czy karbieniec pospolity.

Gatunkiem dominującym w lasach bagiennych jest olsza czarna, w górach zaś olsza szara. W olsach utrzymuje się głównie dzięki zdolności do radzenia sobie z deficytem tlenu w glebie. Jej cechą charakterystyczną jest także rozmnażanie wegetatywne. Ten rodzaj rozmnażania, czyli z odrośli, stabilizuje charakterystyczny układ olsów. Ciągłe zajmowanie tych samych mikrosiedlisk i wykształcanie przez drzewa specyficznych podłużnych wypukłości od korzeni (nabiegów korzeniowych) utrwala efekt wywyższenia w stosunku do najbliższego otoczenia.

Zdecydowanie żyźniejsze są siedliska łęgowe, które wykształciły się w wyniku zalewania obszarów w pobliżu rzek. Te okresowe lub krótkotrwałe zalewy są bogatym źródłem składników pokarmowych trafiających do gleby wraz z niesionymi przez wodę osadami. Łęgi zajmują około 1 proc. powierzchni lasów.

Niestety regulacja rzek i budowa wałów przeciwpowodziowych przyczynia się do ich zanikania. Przy braku zalewów rozrastają się graby i lipy, które stopniowo eliminują bardziej „wodolubne” gatunki drzew budujące lasy łęgowe.

Występowanie zalewów jest czynnikiem warunkującym odnawianie się lasów łęgowych, po długotrwałych zalewach obumierają bardziej wrażliwe gatunki drzew i krzewów. Rozluźnia się warstwa drzew i podszytu, tym samym gatunki „lubiące moczyć stopy” mają większe szanse na odnowienie i wzrost.

W łęgach oprócz olszy występują również wierzby, topole, wiązy, jesiony oraz dęby szypułkowe. Bujny podszyt lasów łęgowych tworzą liczne krzewy: czeremcha zwyczajna, bez czarny, trzmielina czy dereń świdwa.

Najmniejszą powierzchnię lasów zajmują bory i bory mieszane bagienne, które stanowią zaledwie 0,5 proc. powierzchni. Zasilane są głównie opadami atmosferycznymi i wykształcają się w zagłębieniach terenu utrudniających odpływ wody. W rezultacie przez znaczną część roku poziom wód gruntowych utrzymuje się blisko powierzchni, a warunki beztlenowe oraz akumulacja szczątków roślin powoli ulegających rozkładowi sprzyjają powstawaniu gleb o charakterze torfów wysokich.

Zielony filtr

Lasy i mokradła mają istotny wpływ na krążenie wody w atmosferze i bilans wodny. Wysoka lesistość i występowanie siedlisk bagiennych zwiększają ilość wody przenikającej do atmosfery, czyli wpływają na parowanie terenowe, oraz zawartość pary wodnej w powietrzu. Tym samym tworzą pompę hydrologiczną, która w głębi kontynentów podtrzymuje opady w formie deszczu, rosy lub mgły. Ma to duże znaczenie w umiarkowanych szerokościach geograficznych, gdzie około 70 proc. opadów letnich jest bezpośrednim efektem parowania terenowego znad lądów, a nie transportu jej znad oceanów.

Tereny podmokłe spełniają istotną funkcję retencyjną i regulacyjną także w skali lokalnej. Mokradła, bagna, torfowiska oraz obszary zalewowe są miejscami, gdzie w okresach intensywnych opadów gromadzi się woda, a podczas suszy zasilają i regulują poziom wód gruntowych i powierzchniowych otaczających terenów. Te naturalne rezerwuary są znaczącym elementem układu hydrologicznego stabilizującego stosunki wodne na rozległych obszarach.

Skład gatunkowy, struktura przestrzenna i zagęszczenie drzewostanów mają związek z potencjałem retencyjnym siedlisk hydrogenicznych oraz jakością zasilanych przez nie wód. W górach lasy zajmują zazwyczaj górną strefę zlewni, cechującą się największymi spadkami terenu. Pokrywa leśna zwiększa tam infiltrację wody w glebie, zasila zapasy wody gruntowej oraz zmniejsza spływ powierzchniowy, tempo jej odpływu ze zlewni i zagrożenie powodziowe.

Ponadto las dzięki swej warstwowej budowie (korony drzew, podszyt, runo, ściółka, warstwa organiczna gleby, strefa korzeni) spełnia rolę filtru. To on może zatrzymać zanieczyszczenia dostające się do wód gruntowych z powietrza lub za pośrednictwem spływu grawitacyjnego. A drzewa i krzewy rosnące na brzegach ocieniają potoki, strumienie oraz mniejsze cieki wodne, ograniczają nagrzewanie się wody, a tym samym hamują rozkład materii organicznej oraz eutrofizację wód.

Lekarstwo na suszę

Eksperci nie pozostawiają złudzeń. Klimat będzie się zmieniał, nie zatrzymamy tego procesu, możemy go jedynie spowolnić i przeciwdziałać negatywnym skutkom. Ocieplenie klimatu znacznie zwiększy parowanie, co doprowadzi do pogłębienia deficytu wody.

Od wielu lat leśnicy angażują się w prace mające poprawić bilans wodny i zdolności retencyjne środowiska. Na łamach „Ech Leśnych” wielokrotnie opisywaliśmy działania związane z małą retencją górską i nizinną oraz przeciwdziałaniem erozji wodnej. Celem prac było między innymi zatrzymanie nadmiaru wód opadowych na terenach leśnych, spłaszczenie fali powodziowej w niższych partiach zlewni, odtworzenie naturalnych warunków wodnych torfowisk i mokradeł, a także spowolnienie i kontrola spływu powierzchniowego.

W ramach prac powstało wiele zbiorników wodnych, zbudowano lub przebudowano urządzenia, takie jak: przepusty, mosty i brody. Warto przypomnieć, że tylko w latach 1998–2015 zatrzymano około 52,7 mln m sześc. wody.

Leśnicy nie spoczywają na laurach. I już włączają się w kolejny program, który będzie prowadzony na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe, w tym także na obszarach Natura 2000. Na ochronę polskich mokradeł zostanie przeznaczonych 165 mln zł, a środki będą pochodziły z Unii Europejskiej oraz Narodowego Funduszu Ochrony  Środowiska i Gospodarki Wodnej. Najbardziej widocznymi efektami projektu będzie budowa grobli, zastawek na ciekach wodnych, zasypanie rowów odwadniających i przywrócenie procesów torfotwórczych, a także ochrona łąk i młak, usunięcie nalotu drzew i krzewów na wybranych płatach siedlisk czy też pozostawienie fragmentów drzewostanów

do naturalnego rozpadu w sposób niezagrażający trwałości lasów. To będzie najbardziej kompleksowa odpowiedź na potrzebę ochrony terenów mokradłowych, dowód świadomości ekologicznej i przejaw troski leśników o środowisko.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama