Kierujący dachował autem w centrum miasta, a po zdarzeniu uciekł pieszo. Mężczyznę wytropił pies. Kierowca ukrył się pod kocem i początkowo udawał bezdomnego. Policjanci wiedzieli jednak, że to kierowca toyoty, którą rozbił. Okazało się, że zatrzymany ma sądowy zakaz kierowania, a auto jest kradzione.
Gorzowscy policjanci prowadzili w czwartkowy (19 lutego) wieczór kontrolę drogową na Trasie Nadwarciańskiej. W pewnej chwili podjechał do nich bus. Jego kierowca wskazał toyotę, której tor jazdy miał być niepewny. Pojawiła się sugestia, że kierujący może być nietrzeźwy. Policjanci przerwali prowadzoną kontrolę i ruszyli w tym samym kierunku co toyota. Okazało się, że auto dachowało i leży na boku na Rondzie Solidarności, a kierowca uciekł z miejsca zdarzenia. Wezwano kolejnych policjantów, by jak najszybciej dotrzeć do kierującego.
W poszukiwaniach brał udział patrol przewodników z psem. Czworonożny funkcjonariusz podjął trop. Na ulicy Warszawskiej przy jednej z posesji policjanci zauważyli osobę przykrytą kocem. Szybko rozpoznali, że mężczyzna odpowiada przekazanemu rysopisowi. Początkowo udawał bezdomnego, ale po chwili zaczął się wyrywać i próbował uciekać. Policjanci zatrzymali 48-latka i przewieźli do komendy. Mężczyzna był trzeźwy.
Po sprawdzeniu w systemach okazało się, że zatrzymany ma sądowy zakaz kierowania, a pojazd, którym się poruszał, był kradziony. Toyota została zabezpieczona. W sprawie prowadzone są czynności procesowe, po których zapadnie decyzja dotycząca zarzutów.







Napisz komentarz
Komentarze