Dwa dni temu obchodziliśmy tzw. Blue Monday, określany często jako „najbardziej depresyjny dzień w roku”. Choć psychologowie od lat podkreślają, że nie istnieje żadna naukowo potwierdzona data, w której wszystkim nagle pogarsza się nastrój, sam fenomen Blue Monday ma jedną realną wartość: zwraca uwagę na problem depresji. A ten nie znika wraz z końcem stycznia.
Depresja to nie chwilowy smutek, lenistwo ani „gorszy dzień”. To choroba, która może dotknąć dzieci, nastolatków i dorosłych - często w ciszy, bez spektakularnych objawów. Im wcześniej ją zauważymy, tym większa szansa na skuteczną pomoc.
Depresja u dzieci i nastolatków - na co zwrócić uwagę?
U młodszych osób depresja rzadko wygląda tak, jak u dorosłych. Zamiast smutku częściej pojawia się drażliwość, wybuchy złości lub wycofanie.
Sygnały ostrzegawcze mogą obejmować:
• nagłą zmianę zachowania (dziecko „nie jest sobą”),
• utratę zainteresowania tym, co wcześniej sprawiało radość,
• problemy z koncentracją i spadek wyników w nauce,
• częste bóle brzucha, głowy, zmęczenie bez wyraźnej przyczyny,
• izolowanie się od rówieśników,
• zaburzenia snu lub apetytu,
• wypowiedzi o bezsensie życia, niskiej wartości siebie.
U nastolatków szczególnie niepokojące są sygnały autoagresji, nadmiernego ryzyka, ucieczki w substancje psychoaktywne czy całkowite zamknięcie się w sobie. Ważne: „to okres dojrzewania” nie zawsze jest wystarczającym wyjaśnieniem.
Depresja u dorosłych - objawy, które łatwo zignorować
Dorośli często funkcjonują „na autopilocie”: chodzą do pracy, opiekują się rodziną, wypełniają obowiązki. To sprawia, że depresja bywa długo niezauważona, także przez samą osobę chorującą.
Najczęstsze objawy to:
• długotrwałe obniżenie nastroju lub poczucie pustki,
• brak energii i motywacji, nawet do prostych czynności,
• problemy ze snem (bezsenność lub nadmierna senność),
• poczucie winy, bezwartościowości, nadmierna samokrytyka,
• utrata zainteresowań, zobojętnienie emocjonalne,
• trudności w podejmowaniu decyzji,
• myśli rezygnacyjne lub samobójcze.
U części osób depresja „maskuje się” pod postacią pracoholizmu, ciągłego zmęczenia albo dolegliwości somatycznych. To dlatego tak często słyszymy: „wszystko mam, a i tak nic mnie nie cieszy”.
Dlaczego rozmowa ma znaczenie?
Blue Monday może być marketingowym hasłem, ale rozmowa o depresji nie jest modą. Każde przypomnienie, że smutek trwający tygodniami to sygnał alarmowy, ma sens. Depresja nie mija „sama z siebie” i nie jest oznaką słabości.
Najważniejsze, co możemy zrobić:
• zauważyć zmiany u siebie i innych,
• nie bagatelizować objawów,
• rozmawiać - bez ocen i prostych rad typu „weź się w garść”,
• szukać profesjonalnej pomocy - u psychologa, psychiatry, lekarza rodzinnego.
Uważność zamiast jednej daty
Może zamiast jednego „najbardziej depresyjnego dnia w roku” warto mieć 365 dni uważności - na siebie, na dzieci, na bliskich. Depresja nie ma kalendarza. Ale ma sygnały, które da się zauważyć. I to często wystarczy, by ktoś nie został z nimi sam.











Napisz komentarz
Komentarze